PARYSKIE BISTRA - FOTOGRAFICZNY TEMAT RZEKA

Oczywiście są w Rzymie, w Berlinie czy Londynie. Miejsca, w których ludzie piją kawę, wino czy piwo; jedzą posiłki. A jednak te paryskie są inne. Muszę pozostać racjonalny zatem nie będę pisał o magii z nich płynącej. A może jednak ?Dla fotografa temat nieskończony. Dla mnie bezustanne dążenie śladami Eugene Atgeta czy Brassai'a - niedoścignione wzory. Ale też uwieczniali Paryż w zupełnie innym czasie - poza tym, że technicznie zdjęcia robiło się trudniej, łatwiej było uwieczniać sceny. Ludzie inaczej reagowali. Wędrówka paryskimi ulicami w poszukiwaniu " kawiarnianych scenek" jest znakomitym ćwiczeniem oka. Mnie zdarza się czasem nie podnosić aparatu - wiem, że ludzie zareagują, a czar pryśnie. Takie sceny trafiają do archiwum "fotografii nie zrobionych".
Paryskie lokale dla mnie najciekawsze stają się wieczorami - ludzie zamknięci w kręgu światła; wszystko staje się bardziej intymne. Łatwiej z aparatem pozostać w cieniu. Nieoceniony staje się super jasny obiektyw i pewna ręka; statyw zdecydowanie odstarsza.
Szkoda, że w tych trudnych do opisania czasach, nawet francuska knajpka stała się celem zamachu. Signum temporis...