Chiny - dotknięcie 1

 

Minęło już blisko 3 lata od mojej krótkiej, za to bardzo intesywnej wizyty w CHRL. Wciąż powtarzam, że to zaledwie dotknięcie. To co zobaczyłem, sfotografowałem częściowo spełniło moje oczekiwania, okazało się zgodne ze stereotypem; z obrazem Chin wyniesionym z mediów, opowieści, lektur. Jednak zdecydowanie miały przewagę zaskoczenia - widok ludzi i otaczaj,ącej ich taknki miejskiej zupełnie inny niż się spodziewałem. Czy widziałem prawdziwe Chiny ? Trzeba by odpowiedzieć - co to znaczy " prawdziwe". Bo i oszałamiające drapacze chmur w Kantonie czy Szanghaju jak i uliczni sprzedawcy niedaleko nich byli prawdziwi. Wbijające swoim rozmachem hale Targów w Kantonie, wybrzeże w Szanghaju, osiedla apartamentowców - to wszystko jest naprawdę. Tak jak i wąskie na odłegłość ramion uliczki w centrum / czy tam w ogóle jest jakies centrum w mieście po horyzont?/ uliczny warsztat naprawy rowerów, fryzjer, dziesiatki sprzedawców jedzenia. Mam na zdjęciach puste, szerokie nowoczesne ulice i kłębiący się tłum w zaułkach z jedzeniem.

Każde zdjęcie to fragment mojego dotykania Chin; obserwacji bez czasu na wnikanie w to co na fotografii zarejestrowałem. Tych zdjęć jest dużo. W tej części obrazkowa relacja ze spaceru po Szanghaju. To działo się przez połowę dnia. Zapraszam. c.d.n