5 maj wpis o fotografii zwierząt

W zasadzie to nic mi do tego gdzie i kto robi zdjęcia; jeśli tylko przynosi to komuś radość. Ale  nie mam przekonania do fotografowania zwięrzat w ogrodzie zoologicznym. Oczywiście poza pamiątkowymi zdjęciami przy okazji rodzinnych wizyt.
Ponieważ mam małą córeczkę, od kilku lat bywam w ZOO częściej niż kiedyś. Czasem spotykam tam ludzi ze wspaniałym sprzętem bardzo poważnie podchodzących do rzeczy.
Co mi sie nie podoba?  Przed laty zaczytywałem się i " zaoglądywałem" w albumach z fotografiami Włodzimierza Puchalskiego - mistrza fotografii przyrodniczej. Dziś  podziwiam znakomite zdjęcia zwierząt i z szacunkiem czytam ile trudu, wiedzy a przede wszystkim cierpliwości wymagało ich zrobienie. Sam szybko zrozumiałem, ze to zajęcie nie dla mnie - nie wystarcza mi cierpliwości na rozstawianie statywu podczas robienia pejzaży.  I z tej to przyczyny uważam, że fotografowanie zwierząt
w ZOO to droga na skróty i udawanie. Zapewne można znaleźć sporo bardzo udanych fotografii wykonanych w ogrodzie zoologicznym, a jednak- moim zdaniem - to nie to. Bo choć, jak już pisałem wcześniej - efektem w fotografii czasem rządzi przypadek; to jednak ujęcie za którym stoi wiedza i świadomy zamiar stawiam wyżej.

Dlaczego poruszam ten temat? Za przyczyną kilku zdjęć, które sam wykonałem kilka dni temu. Jedno z nich " generacja X" cieszy się powodzeniem w każdym z miejsc, w którym go udostępniam. Jest niewatpliwie udane, a przecież zrobione w ZOO. Kolejne zdjęcia - cała ich seria to właściwie relacja ze spotkania ptaka i wiewórki. Przypadkiem skierowałem wzrok w górę, a nie na klatkę ze zwierzęciem. I byłem świadkiem gonitwy dwóch zwierzat wokół pnia drzewa. Czy była to zabawa ? Czy walka? Nie wiem. Na pewno było ciekawie.

Czy zatem można zrobić ciekawe zdjęcie w ZOO? Oczywiście tak, ale nie zmieniam swjego przekonania.