27 luty - wpis nie do końca o fotografii - Zadymka jazzowa 2015

To był jeden z najlepszych koncertów jazzowych na jakim byłem. Przechodziły ciarki po plecach ... Ale to pisanie o fotografii. Byłem na koncercie jako słuchacz, ale z racji zawodu moją uwagę zwracała ciężka praca koleżanek i kolegów po fachu. Na scenie była gwiazda pierwszej wielkości , a oni mieli ograniczony czas na najlepsze zdjęcie. Nie zazdrościłem im ani minuty. To cholernie ciężkie zajęcie. W końcu, w fotografii też obowiązują zasady marketingu - wraz z tą : " wyróznij się albo zgiń". A tu przepychanka, zachowanie nieco stadne. Wszyscy przy scenie, ciasno. Wiadomo, ujęcia z dołu są dynamiczne. OK. Ludzie przy pracy, niełatwej. Nieopodal sceny były schody, z czystym widokiem, nie na wprost. Od samego początku był tam tylko jeden fotograf. Starszy już nieco. Lekko tylko zmieniał miejsce i robił zdjęcia ponad wszystkimi, z niezasłoniętym niczym polem widzenia. Zwrócił moją uwagę. Świadomie ograniczył możliwość zmiany punktu widzenia, ale miał / moim zdaniem/ czas na spokojne zdjęcia z niezłej pozycji. "Wyróznij się albo zgiń" - jestem ciekaw jego zdjęć. Pełen szacunek.  / szacunek zresztą dla wszystkich, to naprawdę ciekawa, ale niełatwa praca/

... a na bis zabrzmiała " Night in Tunisia", to niemożliwe tak grać na trąbce

wpis bez zdjęć , byłem słuchaczem i widzem tylko