21 LUTY - WPIS TRZECI - O PRZYPADKOWOŚCI

Jakiś czas temu, ze zgoła zupełnie nie fotograficznego powodu siedziałem przy stole przy którym wywiązała się dyskusja o roli przypadku w robieniu zdjęć. Wszystko zaczęło się od pytania - czy kazde Twoje zdjęcie jest świadomym wyborem ? Jak to jest z kompozycją kadru, z wyborem momentu. Kiedy zapada decyzja ? Czy jest przemyślana ? Było nas dwóch - zaczęlismy się przepychać argumentami. Nie miejsce tu na przytaczanie jej , zresztą nie o to chodzi. Była na pewno inpisracją do próby dania odpowiedzi samemu sobie.

Bo jest tak. W jakims sensie mistrzem mi Henri Cartier-Bresson / mistrzem niedościgłym/ a jego teoria " decydujacego momentu", którą wcielał w życie robiąc zdjęcia, bardzo mnie przekonuje. Ale jak jest ze mną ? Przede wszystkim - nie uprawiam fotoreportażu klasycznego. Chociaż , czy snucie opowiesci o miejscach i ludziach nie jest klasycznym fotoreportażem. 

Pisząc te słowa, siedzę w  Sklepie z Fotografią, przed oczami na ścianie wisi 6 fotografii z mojej niedawno zakończonej wystawy. 4-ry  z nich nie powstałyby  ani sekundę wczesniej ani pózniej. Przechodnie poszliby dalej, autobus odjechał, a wyglądająca jak z innego świata Chinka odwróciła wzrok.

Zatem jak jest naprawdę? Czy rzeczywiście świadomie wyczekiwałem tego jednego, jedynego momentu? Moja wiedza, umiejętnośc przewidywania, doświadczenie kazało mi podnieść własnie w tym momencie aparat do oka. Tkwiący we mnie marketingowiec każe napisać  TAAAK! Wiedziałem !!! Ale przecież to niezupełnie prawda. Zdjęcie z ulic Kantonu jest jednym z serii jaką zrobiłem tamtego wieczoru, zauroczony ulicznymi sprzedawcami. Robiłem je ukradkiem, czasem z biodra. A patrzącą na mnie dziewczynę zobaczyłem na ekranie komputera. W opinii kuratorów  moich dwóch poważniejszych wystaw - to moje najlepsze zdjęcie. Czy pewna przypakowość czyni je mniej wartościowym ? 

No i oto rodzi się pytanie. Czy zdjęcie powastałe przez przypadek jest gorsze od w pełni przemyślanego ? A co to obchodzi widza ? Czy to w ogóle go obchodzi?

Cóż. Moje internetowe felietony mają dopiero trzy dni. Mam nadzieję, że doczekam się komentarzy.

Fotografia z Kantonu we wpisie z 18 lutego.